Choć ustawa o pomocy społecznej przewiduje jasną kolejność działań — najpierw umowa, dopiero potem decyzja — w praktyce OPS-y bardzo często odwracają ten proces. Pomijają umowę, nie badają możliwości, nie stosują art. 103 ust. 2 i od razu wydają decyzję administracyjną. To nie jest drobny błąd. To naruszenie ustawy, które od lat prowadzi do nielegalnych obciążeń i dramatów rodzinnych.
Umowa miała być fundamentem. W praktyce znika z procesu
Ustawa mówi jednoznacznie: opłata za DPS ma być ustalona w drodze umowy. To jest pierwszy, obowiązkowy etap. Umowa nie jest decyzją, nie ma rygoru administracyjnego, nie ma trybu odwoławczego. Jest czynnością cywilnoprawną gminy, która musi uwzględniać realne możliwości osoby zobowiązanej.
A jednak w wielu OPS-ach ten etap po prostu nie istnieje. Umowa nie jest proponowana, nie jest negocjowana, nie jest nawet wspominana. Zamiast tego pracownik OPS od razu przygotowuje decyzję administracyjną — tak jakby ustawa nie przewidywała żadnego wcześniejszego etapu.
To jest sprzeczne z prawem. I to jest jeden z głównych powodów, dla których system odpłatności za DPS działa tak źle.
Art. 103 ust. 2 — przepis, którego nikt nie stosuje
Zgodnie z ustawą kierownik OPS ma obowiązek ustalić opłatę w drodze umowy, biorąc pod uwagę:
Dopiero po tej analizie można przejść do kryteriów dochodowych.
A dopiero po umowie — jeśli ktoś nie płaci — można wydać decyzję.
W praktyce wygląda to odwrotnie. OPS-y zaczynają od decyzji, a umowę traktują jak zbędny dodatek. To nie jest interpretacja. To jest ominięcie przepisu, który miał chronić ludzi przed obciążeniami ponad możliwości.
Dlaczego OPS-y omijają umowę?
Powody są proste i brutalnie praktyczne:
To właśnie ta rozbieżność między wiedzą a praktyką stworzyła chaos, w którym OPS-y pomijają umowę, SKO rozpatruje sprawy bez podstawy, a rodziny są obciążane ponad możliwości.
Art. 64 — katalog otwarty, którego nikt nie otwiera
Drugim problemem jest art. 64. Przepis, który miał chronić osoby o niskich dochodach, w praktyce jest ignorowany. OPS-y traktują katalog jako zamknięty, choć ustawodawca użył słów „w szczególności”, które otwierają listę przesłanek.
To oznacza, że OPS ma obowiązek badać wszystkie koszty życia — nawet te niewymienione w ustawie. Tymczasem w praktyce często nie bada żadnych.
Decyzja bez umowy = decyzja bez podstawy prawnej
To jest sedno problemu.
Decyzja wydana bez wcześniejszej umowy jest:
A mimo to stała się standardem.
Rodziny odwołują się do SKO, choć powinny pisać do burmistrza. SKO rozpatruje sprawy, których nie powinno rozpatrywać. OPS-y wydają decyzje, których nie powinny wydawać. System działa odwrotnie niż ustawa.
16 lat chaosu — i 18 lat ignorowania własnej wykładni
Ministerstwo od 2010 roku nie wyjaśniło, jak proces ustalania odpłatności powinien wyglądać w praktyce.
A przecież posiada własną, prawidłową wykładnię z pisma SPS‑023‑419/08 z 28 lutego 2008 r. — dokumentu, który od 18 lat leży w archiwach i nie jest stosowany.
W efekcie:
To nie jest problem ustawy.
To jest problem braku wykładni.
Na koniec — o odpowiedzialności
Śp. Poseł Izabela Jaruga‑Nowacka stworzyła ustawę, która miała chronić najsłabszych. Jej interpelacja z 2008 roku i odpowiedź ministerstwa były jasne: opłata za DPS nie może prowadzić do ubóstwa. Dziś — 18 lat później — te słowa są bardziej aktualne niż kiedykolwiek.
Jeśli chcemy naprawić system, musimy zacząć od podstaw:
umowa to pierwszy etap, decyzja dopiero drugi.
To jest fundament.
To jest logika ustawy.
To jest punkt, od którego trzeba zacząć.
Michał Asman