USD i euro odpada
Kredyt w złotówkach polecałbym np. osobom, które zamierzają szybko go spłacić - w 1 do 1,5 roku. Także dla klientów, dla których tzw. święty spokój jest bezcenny, lepiej będzie, jeśli zadłużą się w naszej walucie. Pamiętać bowiem należy, że kredyt walutowy obarczony jest ryzykiem kursowym. Ryzyko, śmiem twierdzić, jest niewielkie. Opóźnienie gospodarcze Polski w stosunku do UE, jest tak duże, że wysoki wzrost gospodarczy na kilka najbliższych lat mamy zapewniony. Kursy walut oczywiście będą się zmieniać, ale kilkuprocentowa zmiana w ciągu kilku lat, nie wpłynie znacznie na koszt kredytu.
Dla 80 - 90 proc. klientów najlepszą opcją jest zaciągnięcie kredytu w CHF. Chodzi głównie o osoby z niską zdolnością kredytową i stosunkowo niedużymi dochodami, ale także o tych, którzy kredyt mieszkaniowy traktują jako inwestycję, więc liczą na zdecydowanie niższy koszt kredytu.
Pominąłbym każdą inną walutę. Kurs USD, sądząc po wypowiedziach finansistów, jest wielką niewiadomą. Euro natomiast jest walutą zmieniającą się wprost proporcjonalnie do zmian CHF w stosunku do PLN, a jednak trochę droższą.
.....
MICHAŁ ASMAN
ASSMAN CONSULITNG
Polecam franki szwajcarskie
Ja polecam kredyt w tej walucie, w której jest najmniejsze oprocentowanie, czyli we frankach szwajcarskich. W interesie kredytobiorcy jest bowiem płacić jak najniższe raty i nie nadpłacać kredytu.
Spróbujmy porównać kredyt we frankach o oprocentowaniu około 3,74 proc. do kredytu w złotówkach za 9,15 proc. rocznie Przy takim kredycie na przykład na 10 lat frank musiałby zdrożeć od kursu uruchomienia do kursu sprzedaży, z dnia na dzień, o 0,80 gr - np. kurs uruchomienia 2,71 zł + 0,80 zł = 3,50 zł - żeby ten kredyt stał się tak samo drogi jak ten w złotówkach. Natomiast przy kredycie na 20 lat - CHF musiałby zdrożeć o 1,56 zł, by się nie opłacał. Czyli 1 CHF musiałby kosztować 4,27 zł. Jest to jednak niemożliwe, bo wtedy kredyty w złotówkach z 9 proc. zdrożałyby na 35 proc.! GB