Polski system ustalania odpłatności za pobyt w domach pomocy społecznej od lat budzi kontrowersje. OPS-y często stosują automatyzm, pomijają realne koszty życia, a wobec osób mieszkających za granicą używają polskich kryteriów dochodowych, co jest sprzeczne z art. 5, art. 103 ust. 2 i art. 107 ust. 1 ustawy o pomocy społecznej. Tymczasem w Niemczech funkcjonuje model, który jest przejrzysty, oparty na realnych kosztach życia i chroni rodziny przed nadmiernym obciążeniem. Warto przyjrzeć się, jak wygląda to w praktyce.
W Niemczech obowiązuje jasna zasada: dzieci nie płacą za pobyt rodzica w domu opieki, jeśli ich roczny dochód brutto nie przekracza 100 000 euro. To rozwiązanie eliminuje konieczność badania dochodu współmałżonka, majątku czy struktury gospodarstwa domowego. Jeśli dochód jest niższy niż próg — odpłatność wynosi zero. Proste, uczciwe i odporne na nadużycia.
Co ważne, dochód i możliwości finansowe ocenia się wyłącznie w realiach państwa, w którym dana osoba faktycznie żyje. Jeśli ktoś mieszka w Londynie, Berlinie czy Oslo, urząd bada koszty życia tam, a nie w innym kraju. To logiczne i zgodne z zasadą terytorialności, która w Polsce również istnieje, ale jest ignorowana.
Niemiecki system nie dolicza dochodu współmałżonka i nie tworzy dochodu „na osobę”. Obowiązek alimentacyjny dotyczy wyłącznie relacji rodzic–dziecko. W Polsce natomiast OPS-y często obciążają wnuki, mimo że nie mają one obowiązku alimentacyjnego wobec dziadków.
Kluczowym elementem niemieckiego modelu jest analiza realnych kosztów życia. Urząd musi uwzględnić czynsz, media, ogrzewanie, transport, jedzenie, koszty leczenia, lokalne podatki, utrzymanie samochodu, dojazdy do pracy, koszty opieki nad dziećmi czy zobowiązania finansowe. Nie ma tu miejsca na abstrakcyjne „tabelki” oderwane od rzeczywistości. Każdy koszt musi być realny i udokumentowany.
Co szczególnie istotne — w Niemczech urząd musi uwzględnić koszt dojazdu do domu opieki w celu odwiedzin bliskiej osoby. Obejmuje to paliwo, bilety, opłaty drogowe, parkowanie, częstotliwość wizyt i realny czas podróży. Odwiedziny rodzica czy dziecka są traktowane jako prawo i element życia rodzinnego chroniony konstytucyjnie. W Polsce OPS-y twierdzą, że „to nie jest koszt życia”, co stoi w sprzeczności z art. 103 ust. 2 i art. 107 ust. 1.
Podobnie wygląda kwestia dojazdu do pracy. W Niemczech urząd musi uwzględnić odległość, koszt paliwa lub biletu miesięcznego, utrzymanie samochodu i realny czas dojazdu. Nie można obciążać osoby opłatą za DPS, jeśli po jej zapłaceniu nie byłaby w stanie dojechać do pracy. W Polsce ten element jest często pomijany, mimo że ustawa wymaga jego uwzględnienia.
Niemcy nie obciążają wnuków ani dalszych krewnych. Obowiązek alimentacyjny dotyczy wyłącznie dzieci. To rozwiązanie chroni rodziny przed nadmiernym obciążeniem i eliminuje sytuacje, w których osoby niemające żadnego obowiązku prawnego są wciągane w postępowania administracyjne.
Dlaczego przykład niemiecki jest tak ważny dla Polski?
Bo pokazuje, że system może być prosty, uczciwy i zgodny z prawem, a jednocześnie chronić rodziny.
Co więcej, niemieckie zasady w dużej mierze pokrywają się z tym, co już dziś wynika z polskiej ustawy o pomocy społecznej. Art. 5, art. 103 ust. 2 i art. 107 ust. 1 mówią dokładnie to samo, co niemieckie przepisy — tylko w Polsce nikt ich nie stosuje.
Michał Asman